Plac Zbawiciela. Kolejny, po Długu, społeczny film Krzysztofa Krauze.
Rzecz dzieje się współcześnie i opowiada historię, która zdarzyła się naprawdę, a mogłaby zdarzyć się każdemu z nas. Młode małżeństwo z dwójką dzieci ma wkrótce odebrać klucze do własnego mieszkania. Ponieważ przeznaczyli na to wszystkie pieniądze, muszą oszczędzać. Rezygnują z samodzielności i wynajmowanego mieszkania, przenosząc się do matki chłopaka. Dramat rozpoczyna się, gdy wychodzi na jaw, że developer zbankrutował. Teraz młodzi nie tylko stracili wszystkie pieniądze, nie mają szans na własne mieszkanie, ale popadają w kolosalne długi.Za filmweb.pl
Kurde! Czyżby dzisiejsi reżyserzy zapomnieli na śmierć, że w trudnych chwilach potrzebne jest coś ku pokrzepieniu serc? Zapomnieli o Sienkiewiczu? Po raz setny już chyba oglądam "dobry polski film", bo pokazujący ból, cierpienie, dół. Wielka depresja- jednym słowem. A może tak, k.mać, dla odmiany pokazać polską siłę?!
Tymczasem dostajemy historię o kobiecie bitej przez męża (Teresa), która ma syna (Bartek), który traktuje podobnie swoją żonę (Beata). I nikt nie zmienia swojego zachowania.
filmweb.pl
Projekcja. Nieświadomy proces polegający na rzutowaniu swoich zachowań na innych. Na przykład Henio nie radzi sobie z parkowaniem, a śmieje się z sąsiadki Stasi, bo prowadzi jak baba. W tym filmie projekcja na projekcji. Psycholog miałby co robić.
Ale w tym filmie irytuje mnie coś innego. Czy czasem filmowcy nie są tacy sami? Kamerują nieszczęście. Jak fotograf uchwytujący swoim aparatem śmierć, a nie pomagający. Nie jest w ten sposób tak samo uwikłany? Tak samo odpowiedzialny?
Nie wiem, dlaczego polscy ludzie kina, jak mają kręcić filmy bliskie życia, to powstaje zawsze film Polaka udręczonego, umęczonego z mnóstwem pytań i bez odpowiedzi. A przecież można nieco bardziej przewietrzyć tą stęchłą naturę Polaka- męczennika, ukształtowaną przez setki lat przez Kościół i przeszły ustrój. Pokazać siłę w wyzwalaniu się z bólu. Pamiętam taki amerykański film
Love Lizao facecie w depresji, jak również też w tej tematyce, a może bardziej niektórym znany
Powrót do Garden State. Zatem można o trudnych tematach, nie uciekając w udręczanie widza, jak również tchnąć nadzieją nie popadając w banał czy patos?
Może koniec filmu tchnie nadzieją. Jedna osoba wyłamała się z rodzinnego układu- zmowy pt.
to twoja wina, nie moja.
Jeden wątek poboczny jest pewnie wart uwagi medialnej. System sądowy. W tym wątku małżeństwo głównych bohaterów może stracić wkład mieszkaniowy, bo developer ogłosił bankructwo.
Nie, nie pójdziemy do sądu, bo Ewcia poszła i się dowiedziała że takie sprawy ciągną się miesiącami i kończą się małą szkodliwością czynów. Albo przegraną sprawą, bo ów bankrut ma lepiej opłacanych adwokatów, a my z czym do ludu. Jak się ogląda taki film, można zrozumieć dlaczego sfrustrowany lud, żądny sprawiedliwości i rozprawienia się z oszustami żerującymi na najbiedniejszych, wybiera takich ludzi do sejmu. Ci, którzy mienią się jako władza silna, prawa i sprawiedliwa. Okazuje się jednak, że to tylko image, a pod nim to ludzie, chcący jedynie się rozprawić ze swoimi byłymi katami. Ofiara doszła do władzy i teraz będzie katem. Nie zauważają, że stosują te same, co tamci, metody. Jak Bartek, powtarzający zachowania ojca. Jak Teresa- ofiara swojego męża, prowokująca swojego syna do bycia jak tatuś, a później mu to wytykająca. Jak Beata, która wchodzi w rolę ofiary, a później pozwala na to, by dzieci patrzyły jak podcina sobie żyły, a im daje tabletki.
Nie ma winnych. Nie ma ofiary. Każdy w tym filmie nią jest. Stąd też każdy potrzebuje uważności, nie kary. Więc nie o szukanie winnych tu chodzi, a taką politykę w kraju mamy.
Chodzi o zmianę mentalności Polaka- byśmy wreszcie nie przyjmowali ciosów jak matki- Polki czy Polacy- wojenni bohaterowie. A wtedy można zabrać się za sądownictwo- żeby chronił każdego. Tylko kiedy ktoś taki film nakręci. Film który pokaże naszą siłę, a nie bezradność. Da przykład, a nie kolejne zdjęcia rzeczywistości; kolejne pytania.
filmweb.pl
Uważności... Bo ten film to film o samotności. Tam każdy jest samotny. Najbardziej widać to u Beaty. Populistyczny
Karol- człowiek który został papieżem cenny był o tyle, że zawierał cytaty z JP2. Jedno zdanie mi zostało. Zajmijmy się samotnością człowieka, bo dzisiejszy człowiek jest bardzo samotny.
Dodałbym- nie wpędzajmy go samotność jeszcze większą. Ten film może mieć takie skutki.